Od teorii do praktyki

Krok czy skok?

Tak naprawdę trudno mówić o czymś tak złożonym, jak przejście od teorii do praktyki, które rozumiane jako proces, w każdej materii ma swoje blaski i cienie, przeszkody i cele, trudy i radości. Z jednej strony wydaje się tylko jednym krokiem do zrobienia, czy też brakującym do wykonania gestem, po którym można już ideę wcielić w życie; z drugiej zdarza się jednak, że ginie ona w gąszczu zbyt wielu pomysłów, a nawet sprawia wrażenie skoku w nieznane – zbyt ryzykownego, by się na niego zdecydować.

Proszę Drogich Czytelników, by się nie zniechęcać, ponieważ tym wstępem chciałem jedynie zarysować kontekst zdarzeń, wymagających na obecnym etapie naprawdę wiele cierpliwości, a w których, na swój sposób, wszyscy od kilku miesięcy uczestniczymy. Dlatego szczególnie dziękuję każdej osobie nieprzerwanie czytającej bloga i polecającej go innym! To daje ogromną motywację, dodaje wręcz skrzydeł, do pracy przy przygotowaniu książki oraz zakładaniu fundacji, tym bardziej, że kończymy powoli czas teoretyzowania i przechodzimy do praktyki!

Wydaje się, że realnym terminem na przygotowanie contentu (czyli całej zawartości) jest połowa maja br., wtedy to tekst wyjdzie spod ręki redaktora oraz zostaną przygotowane okładka oraz ilustracje. Wówczas książka będzie mogła trafić do drukarni, gdzie spędzi kolejne trzy miesiące, potrzebne na łamanie tekstu, przygotowanie do druku i sam druk. Druga połowa wakacji to zatem realny termin, kiedy jej pierwsze egzemplarze ujrzą światło dzienne. Jeśli liczyć początek lutego br. za moment, w którym rozpoczął się proces wydawniczy, należy przyznać, że czas został doskonale wykorzystany, a dzięki zaangażowaniu wielu osób prace nie utknęły w miejscu na żadnym etapie. Co nas czeka teraz…? Nie mam zamiaru ukrywać, że druk to największy i naturalnie konieczny wydatek, przerastający na ten moment całkowicie nasze możliwości. Ale zgodnie z tytułem tego wpisu, pozwólcie, że podzielę się z Wami pewnym pomysłem…

Crowdfunding

Od dłuższego czasu w niejednym kraju, także w Polsce, funkcjonuje z powodzeniem idea finansowania społecznego, czyli tzw. crowdfunding, pozwalający na zebranie środków potrzebnych na zrealizowanie konkretnego przedsięwzięcia. Po wstępnym rozeznaniu wiemy, że na naszym krajowym podwórku wiodące portale to przede wszystkim: polakpotrafi.pl, zrzutka.pl i wspieram.to. Wszystkie dają możliwość stworzenia na ich platformie zbiórki, w której opowiada się, co planuje się zrobić, wyznacza się precyzyjne cele, czas ich realizacji oraz kwotę, jaką chcemy zebrać. Cała idea opiera się na systemie nagród dla darczyńców za ich finansowe wsparcie. I tak np. za wpłatę symbolicznej „złotówki” można otrzymać maila z podziękowaniem, ale im wyższa kwota, tym nagrody, podzielone na odpowiednie i z góry ustalone progi, robią się ciekawsze i wartościowsze. Mogę już teraz powiedzieć, że wpłata równowartości ceny książki będzie traktowana jako przedpłata i gdy tylko pierwsze egzemplarze wyjdą z drukarni, w pierwszej kolejności powędrują do naszych darczyńców. Wydaje się to najuczciwsza i najbardziej transparentna metoda pozyskania środków, bo my będziemy mieli za co książkę wydrukować, a osoby, które planowały ją kupić, będą to mogły zrobić wcześniej w ramach swoistej „przedsprzedaży”. Warto pamiętać, że cały zysk ze sprzedaży tak sfinansowanego dzieła powędruje do Kamila – dlatego właśnie jest to akcja łącząca elementy komercyjnego przedsięwzięcia z konkretną dobroczynnością i akcją charytatywną. Więcej szczegółów znajdzie się w tekście opisu samej zbiórki, który obecnie jest na etapie pisania i redakcji; będzie on musiał być też zatwierdzony przez redakcję wybranego przez nas portalu (tu decyzja jeszcze nie zapadła).

Ziarnko do ziarnka

Mam nadzieję, że znajdzie się wiele osób, które nie tylko będą ciekawe dalszych losów bohaterów i zechcą sięgnąć po książkę, ale dzięki swojemu wsparciu okażą serce drugiemu człowiekowi i dadzą impuls, by ruszyć koło zamachowe, jakim będzie nowa fundacja. Nieraz wydaje się nam, że tak niewiele jesteśmy w stanie na świecie zmienić. Pamiętajmy jednak, że jeśli to nasze „niewiele” połączymy z „niewiele” innych osób, to wtedy mogą się zacząć dziać naprawdę WIELKIE rzeczy… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.