Ku nowym horyzontom

Powrót do Rzymu

Zazwyczaj gdy wracałem z Polski do Rzymu, potrzebowałem chwili czasu, by na nowo przyzwyczaić się do atmosfery Wiecznego Miasta z jego nieustannym pośpiechem, gwarem tysięcy głosów, mówiących wszystkimi językami świata oraz chórem trąbiących na siebie samochodów, autobusów i przemykających między nimi skuterów. Efekt ten potęguje fakt, że droga z lotniska Ciampino to swoisty przegląd rzymskich środków komunikacji – swoją podróż odbywam najpierw nagrzanym autobusem, następnie zatłoczonym metrem, a na końcu spaceruję między setkami zwiedzających wzdłuż Via Cicerone na Piazza Cavour, z jego monumentalnym Palazzo di Giustizia (nazywane przez miejscowych nieco obraźliwie „Palazzacio”) i urokliwym placem, zdobionym posągiem sławnego Włocha oraz wiecznie zielonymi palmami. Za każdym razem uderzało mnie, jak bardzo to miasto różni się od mojego rodzinnego Świeradowa Zdroju czy Olszyny, gdzie przeżyłem jedne z najpiękniejszych lat mojego życia – miejsc, w których naprawdę można usłyszeć ciszę i odnaleźć spokój. Gdy więc kilka dni temu wylądowałem znowu na włoskiej ziemi, spodziewałem się podobnego wrażenia, ale ono, ku mojemu zaskoczeniu, było tym razem zupełnie inne… Rzym nagle wydał mi się wyciszony i powolny, i to nie z powodu majowego chłodu niewystępującego tu od lat sześćdziesiątych poprzedniego wieku, ale z zupełnie innej przyczyny. Po prostu ostatnie dwa tygodnie spędzone w Polsce były tak intensywne, że powrót do hałaśliwych uliczek i zatłoczonych przejść przypominał igraszkę i raj dla flegmatyka. Tak… Dużo się wydarzyło! Proszę zatem o wybaczenie, Drodzy Czytelnicy, za przerwy w publikacjach na blogu i zapraszam Was do lektury wspomnień z ostatniego czasu.


Fundacja CorAdCor

Zaczęło się przecież niepozornie… od kilku zdań opowiadania, które rozrosło się do rozmiarów książki. Ot nic wielkiego, jeszcze jedna historia, jakich mnóstwo wokół… Jednak niespodziewanie wymyślona opowieść stała się inspiracją, by wykonać jeden krok dalej i zrobić coś dla innych, już w realnym świecie. Cieszy mnie to tym bardziej, że miałem pewną obawę (do tej pory zresztą niewygaszoną), by twórczość nie stała się łakomym kąskiem dla pychy… Jednak teraz widzę wyraźnie, że ma szansę być czymś większym: elementem znacznie ważniejszego i piękniejszego dzieła! To początek nowej i jeszcze bardziej fascynującej drogi…

 

Tak jak wspominałem w poprzednich wpisach, w moim sercu narodził się pomysł założenia fundacji. Przez wiele tygodni trwała praca nad jej statutem, który odpowiadałby zadaniom, metodom działania oraz strukturze nowej organizacji. Następnie przygotowany dokument trafił do notariusza, a on sporządził akt określający cele oraz majątek założycielski. 6 maja br. można już było złożyć podpis pod oświadczeniem woli. W taki oto „prosty” sposób została założona Fundacja CorAdCor, której najważniejszym powołaniem, o czym Szanowni Czytelnicy mogli przeczytać wcześniej, będzie przychodzić z „drugą połową serca” do osób jej potrzebujących. Zgodnie z wymogami prawa na rzecz tej nowej organizacji zostało przekazane dwa tysiące złotych (ze względu na zaplanowaną działalność gospodarczą) oraz „całkowicie nieodpłatna, wyłączna oraz nieograniczona ilościowo, czasowo i terytorialnie licencja na wydanie, opublikowanie i korzystanie” z mojej książki (wróciliśmy jednak do poprzedniej koncepcji, nieco ją modyfikując). A zatem stało się… Mamy fundację!

Po załatwieniu spraw u notariusza, wraz z prezesem i vice-prezesem zarządu udaliśmy się do Wrocławia do Krajowego Rejestru Sądowego, gdzie czekał już na nas Wojciech D. (wyrazy uznania i wielka wdzięczność dla wszystkich), który przygotował wcześniej całą dokumentację gotową już do złożenia podpisów, więc nie tracąc czasu dopełniliśmy wszelkich formalności. Wojciech obecnie pilotuje proces rejestracji – powinien się on zamknąć w najbliższych dniach i gdy tylko pojawi się potwierdzenie z KRS, fundacja będzie mogła rozpocząć działanie i funkcjonować już oficjalnie.


Zarząd i Rada

Każda organizacja non-profit dla sprawnego wykonywania swoich zadań musi mieć zespół ludzi, którzy chcą się zaangażować i wziąć odpowiedzialność za poszczególne obszary aktywności, ponieważ tylko wtedy dane przedsięwzięcie ma szansę na powodzenie. Bardzo się ucieszyłem, gdy okazało się, że wiele osób jest nie tylko zainteresowanych wymyślonym przeze mnie projektem, ale także zgodziło się na współpracę oraz wejście do organów fundacji. Trudno mówić o jakimś jednym konkretnym kluczu, według którego wybrany był zarząd i rada. Chciałem przede wszystkim, by byli to ludzie, którzy mają już pewne „życiowe” doświadczenie (na różnym poziomie i w różnych obszarach) oraz cieszą się moim pełnym zaufaniem. Jedyny problem stanowił fakt, że poszczególne osoby pochodzą z różnych miast i środowisk i nie znają się nawzajem, dlatego przed wyjazdem do Rzymu chciałem zorganizować spotkanie, na którym wszyscy się zobaczymy, wymienimy kontaktami oraz omówimy strategię i plan działania na najbliższe miesiące. Udało się to zrobić 11 maja br., kiedy to wszyscy zjechali się do Świeradowa Zdroju i zebraliśmy się w moim rodzinnym domu.

Trudno mi oceniać samo spotkanie, ponieważ ze swej natury każde doświadczenie jest czymś osobistym i niepowtarzalnym, ale czymś, co rzuciło mi się w oczy i na pewno warto to podkreślić jest fakt, że każdy z uczestników wyrażał poczucie, że zaczyna się dla nas nowa przygoda i chociaż wchodzimy w nieznaną przestrzeń, to chcemy się zaangażować i dać z siebie to, co najlepsze. Początki z pewnością będą skromne, ponieważ jak ostrzegał młodego Alberta hrabia Monte Christo w książce A. Dumasa: „Nędza jest nieodłączną towarzyszką działań początkowych”. Ważne, żeby zacząć i „mieć nadzieję”…


Pozwólcie zatem, że przedstawię osoby bezpośrednio odpowiedzialne za Fundację.

 

ZARZĄD

Paulina Sarzyńska – prezes

Jolanta Harasimow – vice-prezes

Bartosz Urbański – vice-prezes

 

RADA

Anna Lelko – przewodnicząca

Wojciech Dyszy

Barbara Rogala

Marta Smusz

Katarzyna Trębicka

 

KSIĘGOWOŚĆ

Marta Szewców

 

Nie znaczy to bynajmniej, że Fundacja oprze się wyłącznie na ich pracy! Chcemy zaprosić jak najwięcej osób do zaangażowania i pomocy, by dzieło, w którym moja książka stała się jedynie małym trybikiem, mogło realizować coraz większe zadania.

Mam nadzieję, że w następnym wpisie będę już mógł podać link do zbiórki na portalu zrzutka.pl. Prawie wszystko gotowe: tekst, zdjęcia, kompletujemy propozycje nagród dla wspierających… Czekamy jeszcze tylko na sygnał z KRS.


Ps. Informacja z ostatniej chwili: mamy potwierdzenie od KRS! Fundacja została zarejestrowana! 🙂

1 thought on “Ku nowym horyzontom

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.